Dzisiejsze Niemcy – rozwinięcie

Prawo aborcyjne od czasu zjednoczenia niespodziewanie zmieniało się kilkakrotnie. Artykuł 218. ustawy zasadniczej niejasno odwołuje się do „prawa do życia”, ale przed zjednoczeniem, formalnie rzecz biorąc, prawo zezwalało na wykonywanie aborcji, chociaż nie była ona dostępna na żądanie. Zabiegów dokonywano najczęściej za granicą. Prawo aborcyjne w krajach związkowych jest zróżnicowane. Generalnie o zezwoleniu na aborcję decydują wskazania medyczne (zagrożenie życia

kobiety) i prawne (ciąża będąca wynikiem gwałtu). Istnieje także znacznie mniej ścisła kategoria „wskazań społecznych” dla przypadków, w których ciąża spowodowałaby niemożliwe do przyjęcia perturbacje w życiu kobiety. Rzecz w tym, że w różnych krajach związkowych rozmaicie rozpatruje się powody podawane przez kobietę. W miastach takich jak Berlin urzędnicy prawie zawsze skłonni są uznać racje kobiety, podczas gdy w katolickiej Bawarii – prawie nigdy. Kraje związkowe udzielają także pozwolenia na poradnictwo, w Bawarii prowadzone jest ono przez kościół katolicki. W NRD aborcja była legalna i w pełni dostępna na każde żądanie. Po upadku NRD, wiele kobiet na wschodzie zastanawiało się, czy ich sytuacja w tej sferze życia nie ulegnie pogorszeniu, z kolei wiele zachodnioniemieckich kobiet, zwolenniczek nierestrykcyjnego prawa aborcyjnego, dostrzegało w tym szansę na wywalczenie liberalizacji. Latem 1992 r. Bundestag przegłosował zniesienie systemu wskazań, natomiast nadal miało być utrzymane poradnictwo oraz długotrwały biurokratyczny tok załatwiania zabiegu. Kobiety na wschodzie wyszły na tym gorzej, na zachodzie lepiej, ale nikt nie był zbyt szczęśliwy. Najbardziej pokrzywdzona okazała się Bawaria, która pozwała rząd federalny przed sąd konstytucyjny. W maju 1993r. sąd wypowiedział się przeciwko liberalizacji, i rzeczywiście granice jakie wyznaczył dla wszystkich, okazały się znacznie bardziej rygorystyczne niż przed zjednoczeniem.

Niełatwo zakończyć ten szkic o historii Niemiec, bowiem jest to opowiadanie które z łatwością porywa w różne kierunki podróży w czasie. Ciągle pojawiają się nowe marzenia i przemiany, które, zdawałoby się, mają bezprecedensowy charakter. Równocześnie, są chwile, gdy można mieć wrażenie, że wysłuchuje się po raz kolejny tej samej opowieści, tych samych pięknych historyjek nieco odmiennie przystrojonych, ten sam upór, tą samą odmowę. Łatwo dać się złapać i zagubić w tym, co Bertold Brecht w opowieści o Niemczech nazwał „babilońskim pomieszaniem słów”.

W sposób nieporównanie bardziej wyczerpujący Niemcy zostały opisane w książce Historia Niemiec W. Czaplińskiego a także w Dziejach Niemiec M. Wawrykowej. Do obu warto sięgnąć w celu szczegółowego przyjrzenia się konkretnym zagadnieniom z historii tego kraju.

Warto też przeczytać wszystko, co na temat zjednoczenia napisał powieściopisarz Gunter Grass. Krytykuje on zbyt szybkie tempo procesów zjednoczeniowych, jak również brak uwagi dla lekcji, jakich po drugiej wojnie światowej historia mogłaby Niemcom udzielić. Grass jawi się jako potężny głos moralny współczesnych Niemiec, godny uwagi i posłuchu. Równie wyśmienite są jego powieści (patrz: Literatura, poniżej).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *